Przejdź do głównej zawartości

Hyper-V: Instalacja

Nadzorca maszyn wirtualnych od Microsoft - Hyper-V dostępny jest dla systemów Windows 10 Pro oraz systemów z rodziny Windows Server. Pomiędzy wersjami są różnice, którymi nie będę się teraz zajmować - mało osób posiada w domu systemy serwerowe, a chciałbym, aby jak najwięcej osób było w stanie uruchomić usługi wirtualizacji dzięki czemu każda taka osoba będzie mogła zdobyć nowe umiejętności.

Instalacji dokonać można na kilka sposobów. Dwa najpopularniejsze to poprzez terminal PowerShell oraz poprzez Panel Sterowania.

1) Instalacja poprzez terminal PowerShell wymaga uruchomienia w nim jednej komendy:
Enable-WindowsOptionalFeature -Online -FeatureName Microsoft-Hyper-V -All

Terminal PowerShell otworzyć można wprost z menu Start. Należy pamiętać o uruchomieniu PowerShella w trybie administratora.


Otwarty terminal PowerShell pozwoli na wpisanie w/w polecenia.


Po naciśnięciu klawisza ENTER rozpoczyna się proces instalacji.


Aby dokończyć proces instalacji potrzebne jest ponowne uruchomienie komputera.


Domyślną wartością jest "Y" czyli "yes". Wystarczy wcisnąć ENTER i komputer zostanie zrestartowany. Po kilku minutach ponownym uruchomieniu możemy w systemie odnaleźć Menedżera funkcji Hyper-V.


2) Instalacja poprzez menedżera funkcji systemu jest drugim polecanym przeze mnie sposobem i jeszcze łatwiejszym, a zatem zdecydowanie dla osób początkujących. 
Pierwszy krok to wejście do Panelu sterowania a następnie przejście do menu Programy i funkcje.


W lewej części wybieramy opcję Włącz lub wyłącz funkcje systemu Windows.


Zaznaczamy funkcję Hyper-V i naciskamy OK. System rozpocznie instalację.



Do zakończenia konfiguracji - podobnie jak w przypadku instalacji z terminala PowerShell - potrzebne jest ponowne uruchomienie komputera.


Po uruchomieniu Menedżera funkcji Hyper-V wyświetlić się powinno główne okno aplikacji.


W następnym wpisie pokażę jak budować maszyny wirtualne.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Praca na uczelni ma wiele zalet.

Jest coś szczególnego w pracy adminów na uczelniach. W przeciwieństwie do firm gdzie pracowałem – zarówno korporacji jak i małych czy średnich przedsiębiorstw tutaj nie ma pośpiechu. No, zazwyczaj go nie ma. W większości przypadków moja praca wygląda w ten sposób, że robię listę zadań do wykonania, następnie staram się wymyślić jak coś zrobić i jeśli spełnia kryteria to robię to. Plan pracy na tydzień jest dla mnie ważnym elementem. Harmonogram pozwala mi przewidzieć ile czasu potrzebuję na każde zagadnienie. Najwięcej dzieje się w poniedziałki. Sprawdzam po weekendzie czy wszystko działa jak należy, czy nic się przez te dwa dni nie wyłożyło, czy nie trzeba czegoś pilnie poprawić. Z każdym kolejnym dniem zadań jest coraz mniej. Piątki staram się przeznaczać na rozwój – czytam artykuły, książki, a niedługo pewnie wrócę do szkoleń online. Stereotyp mówi, że admin to człowiek oglądający przez cały dzień śmieszne koty w Internecie. Jak w każdej legendzie i tutaj jest ziarno prawdy. Na ucz...

Wirtualizacja - czym jest i po co nam w ogóle?

Dawno, dawno temu... Dawno temu zasady były proste - jeden komputer to jeden system operacyjny. Co prawda już w latach 60-tych XX w. pojawiały się próby wirtualizacji czyli maksymalnego wykorzystania przez oprogramowanie systemowe jednak o pełnej wirtualizacji możemy mówić  dopiero od połowy poprzedniej dekady XXI w. Wcześniej by budować maszyny wirtualne potrzebne były olbrzymie komputery, a same maszyny zazwyczaj były kopiami bazowego systemu operacyjnego, co zwiększało wykorzystanie procesora. Wraz z osiągnięciem odpowiedniej mocy obliczeniowej przez komputery osobiste oraz serwery należące do firm czy instytucji publicznych prace nad wirtualizacją przyspieszyły. Dzięki staraniom producentów oprogramowania możemy dziś dzielić nie tylko zasoby procesora (CPU) lecz także pamięci swobodnego dostępu (RAM) czy zasobów dyskowych (HDD/SSHD/SSD). Większość oprogramowania, które dostępne jest dla profesjonalistów możemy zainstalować w domu, na naszych komputerach stacjonarnych czy l...

Czasem nie warto ufać dokumentacji...

Zadania w pracy są różne. Mnie przyszło dziś uruchomić na jednym z serwerów aplikację Redmine. Jest to program webowy, w wersji do samodzielnego utrzymania. Służy do sprawnego zarządzania projektami. Mamy tutaj do dyspozycji takie elementy jak wykres Grantta, kalendarze czy wiki. Zanim przystąpiłem do pracy zajrzałem do dokumentacji. Najpierw trzeba przeczytać, sprawdzić co i jak należy wykonać. Oficjalna dokumentacja wydawała się być czytelna, prosta. Po dwukrotnym przeczytaniu przystąpiłem do instalacji. Krok po kroku postępując zgodnie z informacjami w dokumencie. Już po chwili napotkałem pierwsze problemy. Najpierw brak odpowiednich środowisk, następnie komponentów, potem konkretnych wersji komponentów. Zaczęło się poszukiwanie w sieci. Patrzenie na fora, sprawdzanie jak inni rozwiązali problemy, które teraz napotkałem ja. Brnąłem przez kolejne strony w Internecie, kolejne zmiany, instalowane elementy. Cały dzień w ogniu walki. Zrezygnowany, po prawie ośmiu godzinach pracy szuka...