Przejdź do głównej zawartości

DEJ mnie ten kąputer. Mam horom curke...

Wszystkim DEJom...

Jestem członkiem różnych grup dyskusyjnych na Facebooku. Jedną z nich jest Spotted: Dej. Grupa zrzesza ludzi wyśmiewających wszelkie przejawy "DEJ" czyli typowo roszczeniowej postawy wszelakich "madek" i "tatełów" - ludzi, którzy zasłaniając się dobrem dzieci chcą wycisnąć ze wszelkich możliwych programów socjalnych jak najwięcej tylko się da - jak sok z cytryny. Ludzie ci najczęściej posługują się łamaną polszczyzną, brakuje im nawet podstaw wykształcenia ekonomicznego przez co nie rozumieją, że wszystkie programy socjalne muszą spowodować podniesienie cen i podatków, ludzie, którzy tylko by brali, brali, brali...

Artykuł, który rozpoczął całą dyskusję na moment pisania notki (2020-03-31 g. 21:33) ma 221 komentarzy. Chyba nigdy tyle nigdzie nie było pod moimi postami - nawet za najlepszych czasów forów internetowych.
O co chodzi w artykule? Rząd przekazuje kolejne pieniądze na świadczenia socjalne. Tym razem na zakupów komputerów. Na zakup komputerów dla uczniów i nauczycieli. Świadczenia mają być przydzielane przez gminy. Chciałbym przypomnieć, że mamy już świadczenie Rodzina+, w ramach którego na każde dziecko rodzice otrzymują co miesiąc 500 złotych. Te pieniądze miały (z założenia) iść na dzieci - na poprawę ich bytu poprzez organizację zajęć dodatkowych, doposażenie w niezbędny sprzęt czy materiały do nauki - aby móc dzieciom zapewnić podobny start. Efekt jest niestety taki, że gro rodziców wydało przekazane środki na rzeczy, które z dziećmi nawet nie miały nic wspólnego (chociażby manicure - postów ludzi chwalących się takimi działaniami w Sieci jest naprawdę dużo).

Do tej pory u nas w domu było tak, że żona i ja mieliśmy komputery, a Młoda dostawała dostęp jeśli chciała skorzystać. Jakoś jej nie broniliśmy tego, ale wiedzieliśmy, że nie będzie siedzieć godzinami. Jeśli 15 minut grania to właśnie tyle. Tak samo z tabletem. Do żadnego z urządzeń nie siadała codziennie więc problem właściwie nie istniał. Sytuacja zmieniła się wraz z zamknięciem szkół oraz wprowadzeniem nauczania zdalnego. O ile na początku jedynie przesyłano nam materiały w formie plików *.pdf do druku to teraz prowadzone są (przynajmniej przez część nauczycieli) normalne lekcje. Dzieci łączą się przez platformę komunikacyjną z nauczycielem i omawiają normalnie materiał. Jak w szkole tyle, że na odległość.

Młoda uczyła się w dużym pokoju. To rozwiązanie niestety miało potężną wadą - nas. Musieliśmy się kręcić po mieszkaniu chociażby, aby obiad ugotować nie mówiąc już o swoich obowiązkach do wypełnienia. To powodowało, że córka rozpraszała się co chwilę i de facto nie było efektów nauki. Wczoraj padła decyzja: kupimy Młodej komputer.

Komputer do nauki. To założenie przyświecało pomysłowi od początku. Młoda lubi czasem pograć, ale od tego jest konsola - jeśli będzie chcieć to przy jej czasie grania nikt nie będzie jej z pewnością bronić dostępu do urządzenia. Poszperałem w Sieci za laptopem. Znalazłem na stronie sklepu, w którym od lat kupowałem i nie miałem żadnych problemów do tej pory z serwisem w razie awarii, laptopa. Takiego prostego, do nauki. Cena? Oszałamiające 199 złotych (brutto). Specyfikacja? Proszę bardzo:

Producent:Dell
Kod produktu:Dell Latitude D430
Gwarancja:Gwarancja 6 m-cy
Procesor:Intel Core Duo
Taktowanie procesora:1200MHz
Liczba rdzeni procesora:2
Pamięć RAM:2GB DDR2
Dysk:Brak
Porty USB 3.0:Brak
Przekątna ekranu:12,1''
Stan techniczny:Klasa A
Gwarancja:6 miesięcy
Do nauki? Wystarczy. Lekcje online w naszej szkole odbywają się poprzez platformę https://meet.google.com. Potrzeba zatem systemu, kamery, głośników i mikrofonu. I tyle. Zadzwoniłem na infolinię zapytać czy mają ten komputer dostępny w którymś z dwóch warszawskich salonów. Niestety została jedna sztuka w magazynie pod Krakowem. Można zamówić. Mnie się spieszyło, żeby Młoda mogła jak najszybciej przenieść się do siebie do pokoju i w ciszy się uczyć.

Poszperałem na stronie. Znalazłem zestaw: komputer stacjonarny z monitorem, klawiaturą i myszą. Cena? Calutkie 399 złotych (brutto). Oto specyfikacja:

Producent:Dell
Kod produktu:Zestaw PC + Monitor + Mysz i Klawiatura
Taktowanie procesora:3100Mhz
Liczba rdzeni procesora:4 - Quad Core
Pamięć RAM:4GB DDR3
Dysk:320GB HDD
Porty USB 3.0:Nie
System operacyjny:Windows 10 Home PL
Gwarancja:12 miesięcy
Zauważcie proszę, że nadal jesteśmy dużo poniżej jednorazowej kwoty wypłaty świadczenia Rodzina+ czyli 500 złotych.

Pojechałem do sklepu. Tego konkretnego modelu nie było, ale był bardzo podobny. Monitora 19" z zestawu nie było na miejscu, ale stwierdziłem, że mogę trochę dopłacić do większego. Komputer wziąłem bez dysku (bo miałem w domu). Licencja na system Windows jest przypisana do płyty głównej, więc nie ma z tym problemu - wystarczy w czasie instalacji przepisać kod z naklejki na obudowie. Zdecydowałem się na zakup. Cena: 526 złotych (brutto). Oto specyfikacja:

Producent:Dell
Kod produktu:Optiplex 980 SFF
Taktowanie procesora:3200MHz
Liczba rdzeni procesora:2 - Dual Core
Pamięć RAM:4GB DDR3
Dysk:120GB SSD
Porty USB 3.0:Nie
System operacyjny:Windows 10 Home PL
Gwarancja:12 miesięcy
Jak pisałem - wziąłem wersję bez dysku. W domu miałem już nieużywany dysk 120GB SSD więc nie było takiej potrzeby. W zestawie mamy klawiaturę, mysz i monitor 22" Phillips. Jak wygląda ta maszyna? O tak:



Jak widzicie nie jest to dużych rozmiarów pudło - komputer jest w rozmiarze SFF - Small Form Factor czyli komputer o małych rozmiarach. Jest lekki, niewielkich rozmiarów - zmieści się naprawdę w wielu miejscach. Do tego monitor - 22 cale przekątnej ekranu.
Gdy go przyniosłem, to poczekałem aż komputer się zagrzeje, wilgoć odparuje ze środka (tak - nie włączamy komputerów, które przynieśliśmy do domu jeśli na dworze jest zimno). Otwarta obudowa, pół godziny i gotowe. Wystarczy. Następnie podłączyłem posiadany dysk. W tego typu komputerach Dell zastosował rozwiązanie umożliwiające szybką naprawę czy wymianę części. Większość tych maszyn pracowała w dużych firmach i dostęp do wnętrza był potrzebny od razu, bez zbędnego kręcenia śrubokrętami. Na wierzchu mamy element do pociągnięcia - następnie zwalniana jest blokada i odskakuje jeden z boków obudowy.

Zobaczcie jak to wszystko jest ładnie zaprojektowane:
Czarny plastik z napisem Optiplex prowadzi od radiatora procesora na do końca obudowy. Widoczny wentylator zasysa chłodne powietrze, tłoczy je na rozgrzany wentylator i dalej tunelem na zewnątrz. Dzięki takiemu rozwiązaniu gorące powietrze nie ucieka do wnętrza obudowy i nie nagrzewa pozostałych elementów. Aby zainstalować dysk wystarczy nacisnąć dźwignię obok napędu DVD. Napęd jest wypinany z zatrzasków i można go delikatnie wyjąć.
Wystarczy podpiąć dwa kabelki od dysku, położyć go we wnęce pod napędem i można składać komputer. Ta konkretna maszyna posiada 4GB RAM, ale maksymalnie może być wyposażona w 16GB. Na razie potrzeby Młodej są spełnione. Jeśli będą się zwiększać to dokupię RAM czy większy dysk.

A jak dokładnie to wygląda w środku? Oto dokładne informacje o zainstalowanym sprzęcie:






Tak więc nie rozumiem dlaczego dodatkowo z naszych podatków po raz kolejny mamy dotować komuś zakup czegoś. Mniej manierki, mniej mejkapów i stylizacji za to przeznaczenie pieniędzy ze świadczeń na potrzeby dzieci - w tym na walkę z wykluczeniem cyfrowym - na to miały iść w założeniu pieniądze ze świadczenia Rodzina+. Część rodzin faktycznie przekazuje na dzieci te środki, ale nie trudno znaleźć takich, którzy wydali pieniądze na siebie i teraz jeszcze głośniej krzyczą "DEJ! Mnie się należy!". Nic wam się nie należy. Czas najwyższy zapisać się na świadczenie Praca+.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Praca na uczelni ma wiele zalet.

Jest coś szczególnego w pracy adminów na uczelniach. W przeciwieństwie do firm gdzie pracowałem – zarówno korporacji jak i małych czy średnich przedsiębiorstw tutaj nie ma pośpiechu. No, zazwyczaj go nie ma. W większości przypadków moja praca wygląda w ten sposób, że robię listę zadań do wykonania, następnie staram się wymyślić jak coś zrobić i jeśli spełnia kryteria to robię to. Plan pracy na tydzień jest dla mnie ważnym elementem. Harmonogram pozwala mi przewidzieć ile czasu potrzebuję na każde zagadnienie. Najwięcej dzieje się w poniedziałki. Sprawdzam po weekendzie czy wszystko działa jak należy, czy nic się przez te dwa dni nie wyłożyło, czy nie trzeba czegoś pilnie poprawić. Z każdym kolejnym dniem zadań jest coraz mniej. Piątki staram się przeznaczać na rozwój – czytam artykuły, książki, a niedługo pewnie wrócę do szkoleń online. Stereotyp mówi, że admin to człowiek oglądający przez cały dzień śmieszne koty w Internecie. Jak w każdej legendzie i tutaj jest ziarno prawdy. Na ucz...

Wirtualizacja - czym jest i po co nam w ogóle?

Dawno, dawno temu... Dawno temu zasady były proste - jeden komputer to jeden system operacyjny. Co prawda już w latach 60-tych XX w. pojawiały się próby wirtualizacji czyli maksymalnego wykorzystania przez oprogramowanie systemowe jednak o pełnej wirtualizacji możemy mówić  dopiero od połowy poprzedniej dekady XXI w. Wcześniej by budować maszyny wirtualne potrzebne były olbrzymie komputery, a same maszyny zazwyczaj były kopiami bazowego systemu operacyjnego, co zwiększało wykorzystanie procesora. Wraz z osiągnięciem odpowiedniej mocy obliczeniowej przez komputery osobiste oraz serwery należące do firm czy instytucji publicznych prace nad wirtualizacją przyspieszyły. Dzięki staraniom producentów oprogramowania możemy dziś dzielić nie tylko zasoby procesora (CPU) lecz także pamięci swobodnego dostępu (RAM) czy zasobów dyskowych (HDD/SSHD/SSD). Większość oprogramowania, które dostępne jest dla profesjonalistów możemy zainstalować w domu, na naszych komputerach stacjonarnych czy l...

Czasem nie warto ufać dokumentacji...

Zadania w pracy są różne. Mnie przyszło dziś uruchomić na jednym z serwerów aplikację Redmine. Jest to program webowy, w wersji do samodzielnego utrzymania. Służy do sprawnego zarządzania projektami. Mamy tutaj do dyspozycji takie elementy jak wykres Grantta, kalendarze czy wiki. Zanim przystąpiłem do pracy zajrzałem do dokumentacji. Najpierw trzeba przeczytać, sprawdzić co i jak należy wykonać. Oficjalna dokumentacja wydawała się być czytelna, prosta. Po dwukrotnym przeczytaniu przystąpiłem do instalacji. Krok po kroku postępując zgodnie z informacjami w dokumencie. Już po chwili napotkałem pierwsze problemy. Najpierw brak odpowiednich środowisk, następnie komponentów, potem konkretnych wersji komponentów. Zaczęło się poszukiwanie w sieci. Patrzenie na fora, sprawdzanie jak inni rozwiązali problemy, które teraz napotkałem ja. Brnąłem przez kolejne strony w Internecie, kolejne zmiany, instalowane elementy. Cały dzień w ogniu walki. Zrezygnowany, po prawie ośmiu godzinach pracy szuka...