Przejdź do głównej zawartości

Work - life balance

Problemem
w dzisiejszych czasach jest zrozumienie przez przełożonych, że nie samą pracą człowiek żyje. Każdy z pracowników powinien mieć odpowiednią ilość czasu na odpoczynek. Nie chodzi mi o zapisy kodeksu pracy, ale o zdrowy rozsądek. Dla jednych odpoczynkiem może być granie w szachy, a dla innych praca w drugim czy nawet trzecim miejscu gdzie prowadzą prace nie powiązane z tematami pracy głównego miejsca zatrudnienia.

Praca w wielu miejscach wymaga odpowiedniej dyspozycyjności. Umiejętność zarządzania zadaniami i czasem pracy leży głównie po stronie pracownika. Pracownik powinien umówić się z pracodawcami nie będącymi pracodawcą głównym na pewną dyspozycyjność. Jeśli na spotkaniu rekrutacyjnym pracownik mówi kilkakrotnie o swoich planach to zatrudniając go pracodawca dodatkowy powinien być świadom czasu jaki pracownik może poświęcić.

Niestety czasem zdarza się tak, że pracodawca dodatkowy oczekuje wykonania zadań w pewnym czasie, który to czas został określony przez pracownika jako ten, kiedy dyspozycyjny nie będzie. Co robić w takiej sytuacji?

Mnie niestety spotkała sytuacja, gdzie mój dodatkowy pracodawca oświadczył mi, że nie pamięta bym cokolwiek wspominał o mojej niedyspozycji w pierwszej połowie lipca. Ton przesłanej do mnie wiadomości e-mail jest daleki od standardów europejskich, o których byłem zapewniany. Nie ukrywam, że sytuacja ta popsuła mi rodzinny urlop, który i tak nie bez trudów udało mi się zorganizować.

Myślę co robić dalej, nie będę ukrywać, że pieniądze by mi się przydały, ale nie będę w żaden sposób się płaszczyć przed kimkolwiek. Zapewniany byłem o poziomie europejskim pracy, a jak na razie zobaczyłem poziom zarządzania z lat 90-tych ubiegłego wieku, czego strasznie nie lubię, a wręcz nie trawię.

Czy rezygnować? Jest to jedno z rozwiązań, wydaje mi się być najlepsze w tej sytuacji. Poczekać do powrotu, pójść z wydrukowanym i podpisanym wypowiedzeniem.
Dlaczego tak, a nie teraz? Ponieważ wysyłanie wiadomości e-mail z wypowiedzeniem nie jest w moim odczuciu rozwiązaniem eleganckim.

Czy się martwię? Nie. Jestem pewien, że jeśli teraz zrezygnuję to niedługo znajdę dodatkowe zajęcie na podobnym poziomie merytorycznym i finansowym. Jestem już w takim momencie w życiu, gdzie włożone w naukę i doskonalenie środki naprawdę zaczynają się zwracać.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Praca na uczelni ma wiele zalet.

Jest coś szczególnego w pracy adminów na uczelniach. W przeciwieństwie do firm gdzie pracowałem – zarówno korporacji jak i małych czy średnich przedsiębiorstw tutaj nie ma pośpiechu. No, zazwyczaj go nie ma. W większości przypadków moja praca wygląda w ten sposób, że robię listę zadań do wykonania, następnie staram się wymyślić jak coś zrobić i jeśli spełnia kryteria to robię to. Plan pracy na tydzień jest dla mnie ważnym elementem. Harmonogram pozwala mi przewidzieć ile czasu potrzebuję na każde zagadnienie. Najwięcej dzieje się w poniedziałki. Sprawdzam po weekendzie czy wszystko działa jak należy, czy nic się przez te dwa dni nie wyłożyło, czy nie trzeba czegoś pilnie poprawić. Z każdym kolejnym dniem zadań jest coraz mniej. Piątki staram się przeznaczać na rozwój – czytam artykuły, książki, a niedługo pewnie wrócę do szkoleń online. Stereotyp mówi, że admin to człowiek oglądający przez cały dzień śmieszne koty w Internecie. Jak w każdej legendzie i tutaj jest ziarno prawdy. Na ucz...

Wirtualizacja - czym jest i po co nam w ogóle?

Dawno, dawno temu... Dawno temu zasady były proste - jeden komputer to jeden system operacyjny. Co prawda już w latach 60-tych XX w. pojawiały się próby wirtualizacji czyli maksymalnego wykorzystania przez oprogramowanie systemowe jednak o pełnej wirtualizacji możemy mówić  dopiero od połowy poprzedniej dekady XXI w. Wcześniej by budować maszyny wirtualne potrzebne były olbrzymie komputery, a same maszyny zazwyczaj były kopiami bazowego systemu operacyjnego, co zwiększało wykorzystanie procesora. Wraz z osiągnięciem odpowiedniej mocy obliczeniowej przez komputery osobiste oraz serwery należące do firm czy instytucji publicznych prace nad wirtualizacją przyspieszyły. Dzięki staraniom producentów oprogramowania możemy dziś dzielić nie tylko zasoby procesora (CPU) lecz także pamięci swobodnego dostępu (RAM) czy zasobów dyskowych (HDD/SSHD/SSD). Większość oprogramowania, które dostępne jest dla profesjonalistów możemy zainstalować w domu, na naszych komputerach stacjonarnych czy l...

Czasem nie warto ufać dokumentacji...

Zadania w pracy są różne. Mnie przyszło dziś uruchomić na jednym z serwerów aplikację Redmine. Jest to program webowy, w wersji do samodzielnego utrzymania. Służy do sprawnego zarządzania projektami. Mamy tutaj do dyspozycji takie elementy jak wykres Grantta, kalendarze czy wiki. Zanim przystąpiłem do pracy zajrzałem do dokumentacji. Najpierw trzeba przeczytać, sprawdzić co i jak należy wykonać. Oficjalna dokumentacja wydawała się być czytelna, prosta. Po dwukrotnym przeczytaniu przystąpiłem do instalacji. Krok po kroku postępując zgodnie z informacjami w dokumencie. Już po chwili napotkałem pierwsze problemy. Najpierw brak odpowiednich środowisk, następnie komponentów, potem konkretnych wersji komponentów. Zaczęło się poszukiwanie w sieci. Patrzenie na fora, sprawdzanie jak inni rozwiązali problemy, które teraz napotkałem ja. Brnąłem przez kolejne strony w Internecie, kolejne zmiany, instalowane elementy. Cały dzień w ogniu walki. Zrezygnowany, po prawie ośmiu godzinach pracy szuka...