Internet.
Miejsce wymiany poglądów, wiedzy, umiejętności. Miejsce do dzielenia się tym co najlepsze. Takie przynajmniej były założenia twórców Globalnej Sieci. Dziś, po latach działania, gdy Internet dotarł pod strzechy wielu, wielu ludzi należy zastanowić się czy na pewno dobrze się stało, że został aż tak spopularyzowany, czy nie doszło do pauperyzacji tego środka przekazu. Wiele razy mogliśmy już dostrzegać rozprzestrzenianie się po Sieci niesprawdzonych informacji. Jeszcze w dawnych, dziś zapomnianych przez większość użytkowników czasach, gdy nie było portali społecznościowych, gdy Rewolucja 2.0 dopiero się rozpoczynała, gdy nie było Facebooka, Twittera czy Instagrama po sieci krążyły różnego rodzaju wiadomości. Część z nich nazywano „łańcuszkami szczęścia” (jeden użytkownik przesyłał do kolejnych – jak oczka w łańcuchu). Zazwyczaj była to krótka informacja o możliwym szczęściu i ewentualnej karze od losu jeśli w danym czasie nie prześle się wiadomości do zadanej liczby osób. Niewiele osób się zastanawiało nad tym co się dzieje.
Na początku wszystko działo się w skrzynkach e-mail, ponieważ nie było innych rozwiązań do komunikacji internetowej. „Łańcuszki szczęścia” były niesamowicie popularne w epoce komunikatora Gadu-Gadu. Był to chyba pierwszy polski komunikator internetowy. Popularność rozwiązania przyniosła efekt skali – im więcej użytkowników tym więcej „łańcuszków”. Człowiek, który w ciągu dnia dostawał kilka czy kilkanaście takich wiadomości, których nie chciał zaczynał się denerwować. Do dziś co jakiś czas powstają różnego rodzaju „łańcuszki”, które przesyłane są pomiędzy użytkownikami, lecz rzadko kiedy zdarzają się takie, by zainteresowały się nimi media. Do sieci trafił hit - „łańcuszek” jakiego chyba jeszcze nie było. Celem jego podobno jest informacja dla portalu Facebook, iż użytkownik nie zgadza się na używanie przez Portal jakichkolwiek zdjęć i danych dostarczonych przez użytkownika. Poniżej cała treść tego oświadczenia:
Z „oświadczeniem” spotkałem się na jednej z facebookowych grup, których jestem członkiem. Po chwili czytania posta i komentarzy pomyślałem, że moi znajomi nie mogą być tacy głupi. To niemożliwe. Jednak naszły mnie wątpliwości. Czy aby na pewno? Czy ludzie wiedzą co przeklejają, jakie treści publikują? Postanowiłem sprawdzić. Szybko przekleiłem treść „oświadczenia” i opublikowałem jako swój własny post. Pozostało czekać.
Nie musiałem czekać długo. Pierwsze przeklejenia tego posta nastąpiły
już po kilku minutach. W ciągu doby naliczyłem ich ponad
dwadzieścia. Zaczęło mnie zastanawiać czy ktokolwiek przeczytał
treść „oświadczenia”. Mamy tutaj język pseudoprawniczy, mamy
wskazane jakieś przepisy.
Ja, gdy nie znam jakiegoś przepisu, to szukam o nim informacji,
interpretacji, żeby być pewnym o czym mowa. Chciałbym wiedzieć
kto z moich znajomych sprawdził którykolwiek z podanych przepisów.
Poza tym – mówiła o tym temacie telewizja. Kanał 13. A w jakim
kraju? W Polsce? W Stanach Zjednoczonych? W Kanadzie? Ja nie wiem –
nie znam takiej stacji telewizyjnej.
A co z przytoczonymi przepisami? Też nie jest najlepiej – o
przepisach UCC wymienionych
w treści „oświadczenia” w
Sieci nic nie udało mi się znaleźć, ale ciekawie zapowiada się
statut Rzymu. Należy tutaj wspomnieć, że mając na myśli Statut
trzeba to rozumieć jako Rzymski
Statut Międzynarodowego Trybunału Karnego. Co
ciekawego możemy tam znaleźć?
Przytoczę fragment: „jurysdykcja Trybunału jest ograniczona do najpoważniejszych zbrodni wagi międzynarodowej. Jurysdykcja Trybunału na podstawie niniejszego statutu obejmuje następujące zbrodnie: (a) zbrodnię ludobójstwa; (b) zbrodnie przeciwko ludzkości; (c) zbrodnie wojenne; (d) zbrodnię agresji.”
Przemyśleć należy zatem czy posty użytkowników mogą wyczerpać znamiona
przepisów, o których mowa.
Wracając jednak do znajomych moich to z przykrością muszę przyznać, że
widziałem tę wiadomość u kilku znajomych administratorów sieci i
systemów. Panowie, nie czytacie co publikujecie? Przecież my
jesteśmy specjalistami o takich przepisów, my musimy je znać, żeby
wiedzieć jak się bronić w razie oskarżenia ze strony użytkowników
czy służb.
A co z samym oświadczeniem? Jest nic nie warte. Każdy użytkownik,
który założył konto w Portalu zaakceptował obowiązujący
Regulamin. Z niego możemy się dowiedzieć wprost, że
dajemy prawo Portalowi na zarządzanie publikowanymi przez nas
treściami, w tym publikowaniem ich przez podmioty współpracujące
i zależne do momentu, gdy nie usuniemy konta albo osoby, które
otrzymały te materiały od nas nie usuną konta.
Wniosek jest jeden niestety i smutny. Nie
tylko nie czytamy książek, ale także tego, co nas bezpośrednio
dotyczy. Jeśli nie czytamy regulaminów portali internetowych to z
pewnością nie będziemy czytać umów bankowych, parabankowych czy
tych z operatorami telefonicznymi. Sami sobie często wyrządzamy
krzywdę, o której nie wiemy ponieważ szkoda nam czasu na czytanie
prostych tekstów, które dotyczą nas bezpośrednio.
Co na to wszystko Facebook?
Źródło: https://demotywatory.pl/4904139/Trwa-katalogowanie-oswiadczen-z-Polski-w-siedzibie-Facebooka; data pobrania: 2019-01-20
P.S. Jedynie pięć osób z moich facebookowych kontaktów zapytało mnie lub wręcz zanegowało treść oświadczenia.
Miejsce wymiany poglądów, wiedzy, umiejętności. Miejsce do dzielenia się tym co najlepsze. Takie przynajmniej były założenia twórców Globalnej Sieci. Dziś, po latach działania, gdy Internet dotarł pod strzechy wielu, wielu ludzi należy zastanowić się czy na pewno dobrze się stało, że został aż tak spopularyzowany, czy nie doszło do pauperyzacji tego środka przekazu. Wiele razy mogliśmy już dostrzegać rozprzestrzenianie się po Sieci niesprawdzonych informacji. Jeszcze w dawnych, dziś zapomnianych przez większość użytkowników czasach, gdy nie było portali społecznościowych, gdy Rewolucja 2.0 dopiero się rozpoczynała, gdy nie było Facebooka, Twittera czy Instagrama po sieci krążyły różnego rodzaju wiadomości. Część z nich nazywano „łańcuszkami szczęścia” (jeden użytkownik przesyłał do kolejnych – jak oczka w łańcuchu). Zazwyczaj była to krótka informacja o możliwym szczęściu i ewentualnej karze od losu jeśli w danym czasie nie prześle się wiadomości do zadanej liczby osób. Niewiele osób się zastanawiało nad tym co się dzieje.
Na początku wszystko działo się w skrzynkach e-mail, ponieważ nie było innych rozwiązań do komunikacji internetowej. „Łańcuszki szczęścia” były niesamowicie popularne w epoce komunikatora Gadu-Gadu. Był to chyba pierwszy polski komunikator internetowy. Popularność rozwiązania przyniosła efekt skali – im więcej użytkowników tym więcej „łańcuszków”. Człowiek, który w ciągu dnia dostawał kilka czy kilkanaście takich wiadomości, których nie chciał zaczynał się denerwować. Do dziś co jakiś czas powstają różnego rodzaju „łańcuszki”, które przesyłane są pomiędzy użytkownikami, lecz rzadko kiedy zdarzają się takie, by zainteresowały się nimi media. Do sieci trafił hit - „łańcuszek” jakiego chyba jeszcze nie było. Celem jego podobno jest informacja dla portalu Facebook, iż użytkownik nie zgadza się na używanie przez Portal jakichkolwiek zdjęć i danych dostarczonych przez użytkownika. Poniżej cała treść tego oświadczenia:
NIE ZAPOMNIJ OSTATECZNY TERMIN JEST DZISIAJ!!!
Wszystko, staje się
publiczne od jutra. Nawet wiadomości, które zostały usunięte lub
zdjęcia, które nie zostały zatwierdzone. To nic nie kosztuje za
zwykłą kopię i wklej, lepiej niż przepraszam. Kanał 13 news
wspomniał o zmianach w polityce ochrony prywatności facebooka. Nie
daję dla facebooka ani żadnego podmiotu powiązanego z facebookiem
pozwolenie na korzystanie z moich zdjęć, informacji, wiadomości
lub postów, zarówno z przeszłości, jak i przyszłych. Z tym
oświadczeniem, zauważyłem na facebooku, że jest surowo zabronione
do ujawnienia, kopiowania, dystrybucji lub podejmowania wszelkich
innych działań przeciwko mnie w zależności od tego profilu i /
lub jego treści. Treść tego profilu składa się z prywatnych i
poufnych informacji. Naruszenie prywatności może być karane przez
prawo (ucc 1-308-1 1 308-103 i status Rzymu). UWAGA: Facebook jest
teraz podmiotem publicznym. Wszyscy członkowie muszą opublikować
taką notatkę. Jeśli wolisz, możesz skopiować i wkleić tę
wersję. Jeśli nie opublikujesz oświadczenia co najmniej raz,
będzie on automatycznie upoważniony do korzystania z Twoich zdjęć,
jak również informacji zawartych w aktualizacji statusu profilu.
Nie dziel się. Kopiuj i wklej
Z „oświadczeniem” spotkałem się na jednej z facebookowych grup, których jestem członkiem. Po chwili czytania posta i komentarzy pomyślałem, że moi znajomi nie mogą być tacy głupi. To niemożliwe. Jednak naszły mnie wątpliwości. Czy aby na pewno? Czy ludzie wiedzą co przeklejają, jakie treści publikują? Postanowiłem sprawdzić. Szybko przekleiłem treść „oświadczenia” i opublikowałem jako swój własny post. Pozostało czekać.
Źródło: materiały własne.
Przytoczę fragment: „jurysdykcja Trybunału jest ograniczona do najpoważniejszych zbrodni wagi międzynarodowej. Jurysdykcja Trybunału na podstawie niniejszego statutu obejmuje następujące zbrodnie: (a) zbrodnię ludobójstwa; (b) zbrodnie przeciwko ludzkości; (c) zbrodnie wojenne; (d) zbrodnię agresji.”


Komentarze
Prześlij komentarz